Właśnie skończyłam wieczorną zabawę z coraz śmielszą Mleczko. Mleczko jest orientem długowłosym, a w tym momencie włochatym wężem boa, który owinął się wokół mojej szyi, grzejąc podniebienie. Jenny i ja postanowiłyśmy, że po pracy będziemy regularnie inicjować gry i zabawy z naszym srebrnoszarym dzieciaczkiem, aby stymulować jej dorastanie. Dziś na przykład biegała za wełnianą myszką, podczas gdy ja robiłam jej pierwsze zdjęcia. Jej mądre oczka pokrywa niekiedy mgiełka tęsknoty za mamą i rodzeństwem. Czasem błądzi po naszych śpiących, ciepłych ciałach szukając cycka do ssania. Wie co dobre.
Zaczęłam czytać 'Wymyśloną dziewczynę' Johnego Irvinga. Pożyczyła mi ją pani Ewa, która przychodzi do mnie odbierać książki. Irving pisze bardzo osobiście. Jego bohaterem jest zazwyczaj pisarz, New Hampshire, gdzie się wychował, króluje w jego utworach jako miejsce akcji, poza tym wszechobecne niedźwiedzie, cyrkowcy i zapaśnicy pojawiają się regularnie w jego powieściach. Facet musiał mieć naprawdę interesujące życie skoro wydaje grube tomiska i w ogóle w nich nie zanudza, zajebisty warsztat aby zamknąć to wszystko w ramach i cudowną wyobraźnię aby utopić Smutka i pozwolić mu wypłynąć. Pierwszą książkę Irvinga poleciła mi moja Jenny. Był to Hotel New Hampshire, w którym zakochałam się po uszy. To stamtąd wywodzi się słynne zdanie 'mijaj zdrów otwarte okna'. A 'Johny masz może puder' kultywuje Katarzyna przy powitaniach z regałem na książki.I myślę, że to Katarzyna powinna poczuć się w obowiązku donieść nam o swoich przemyśleniach a propos pisarstwa Irvinga, ponieważ przeczytała prawie wszystkie jego powieści. Katarzyna powiedziała kiedyś 'dziewczyny, uwielbiam chill out u was... i jeszcze ten Irving'. Kurde, ten Irving to naprawdę musiał być gość, skoro Katarzyna tak mówi.
skomentuj (0)